Obsypany nagrodami przewrotny kobiecy western w autorskiej wizji utalentowanej indonezyjskiej reżyserki, „Marlina: zbrodnia w czterech aktach”. Gdyby ktoś pokusił się o wymyślenie „Mad Maxa” w wersji slow cinema, mogłaby to być właśnie „Marlina”.

„Marlina…” to subtelna, a zarazem pełna mocy historia kobiecej zemsty, rozgrywająca się w urzekających krajobrazach spalonej słońcem indonezyjskiej wyspy. Dla mieszkającej samotnie młodej wdowy nie jest to jednak bezpieczne miejsce. Gdy do jej drzwi zastuka kilku bandytów, nikt nie usłyszy wołania o pomoc. Nie spodziewają się, że nad ranem kobieta opuści dom z głową jednego z nich zawiniętą w strzęp materiału.

Reżyserka w intrygujący sposób łączy konwencję westernu z kameralnym dramatem, uzupełniając je dokumentalnym zacięciem i sarkastycznym poczuciem humoru. Doskonale panuje nad formą – panoramiczne kadry hipnotyzują, wykorzystane w nich światło jest ukłonem w stronę Caravaggia. Postać wdowy inspirowana była obserwacją mieszkających na wyspie kobiet, ale rytmiczny scenariusz nadaje jej mitologiczny charakter. Podróż bohaterki, szukającej sprawiedliwości, złożona jest z prozaicznych, drobnych wydarzeń, składających się jednak na historię o kobiecej sile.


reżyseria: Mouly Surya
produkcja: Indonezja, Francja, Malezja, Tajlandia 2017
czas: 93 min.

 

Komenatrze są wyłączone