John Porter solo. Maltański wieczór z walijskim muzykiem zapowiada się ekscytująco. W programie pojawią się utwory z ostatniego solowego krążka artysty „Honey Trap”, piosenki z poprzednich płyt, w tym z legendarnej już płyty „Helicopters”, a także utwory z duetu z Anitą Lipnicką i z najnowszych projektów Johna Portera z Adamem Nergalem Darskim, Wojtkiem Mazolewskim czy Alicją Domańską.

John Porter urodził się 15 sierpnia 1950 roku w Walii. W poszukiwaniu życiowej drogi w 1976 roku dociera do Polski, gdzie postanawia osiedlić się na stałe. Początek kariery to przede wszystkim współpraca z Korą i Markiem Jackowskim, z którymi współtworzył trio ‚Mannam – Elektryczny Prysznic’, gdzie grał na gitarze akustycznej. Zarejestrowany w 2002 roku utwór „For you” zaśpiewany wspólnie z Anitą okazał się być kolejnym punktem zwrotnym w karierze Johna. Rok później ukazuje się płyta „Nieprzyzwoite piosenki”, która została entuzjastycznie przyjęta zarówno przez fanów, jak i krytyków. Krążek osiągnął status „Złotej płyty”, oraz otrzymał Fryderyka za „Najlepszy album”. Kolejne wydawnictwo „Inside story”, także zostało docenione i tak jak poprzedni krążek zyskał miano „Złotej płyty”. Również w 2005 roku John Porter zostaje odznaczony medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”s. W 2008 roku ukazała się ostatnia płyta duetu Lipnicka Porter „Goodbye”. 18 marca 2011 ukazała się najnowsza płyta Johna Portera.

Koncert Johna Portera Solo, to zbiór utworów z ostatniego solowego krążka „Honey Trap”, piosenki z legendarnej już płyty „Helicopters”, z duetu z Anitą Lipnicką, a także projektów z Adamem Nergalem Darskim, Wojtkiem Mazolewskim, czy Alicją Domańską. Premierowo także utwory z trzeciej zamykającej tryptyk płyty, której premiera zapowiadana jest na 2019 rok.

Ostatnia płyta solowa Johna “HONEY TRAP” jest muzyczną kontynuacją wysoko ocenianego przez krytyków poprzedniego albumu wykonawcy “BACK IN TOWN” – jednocześnie drugim z planowanej trylogii spod znaku mrocznego rocka. Po raz kolejny artysta eksploruje skomplikowane relacje międzyludzkie, nasze ukryte lęki i obsesje przefiltrowane przez jego osobiste doświadczenie – tym razem jednak w zdecydowanie dynamiczniejszej, w rockowo – bluesowej formie.

„Mam swój The Who-Neil Young moment!” – wyznaje Porter.

 

Komenatrze są wyłączone