„Szukając Romea” – spektakl przygotowany przez Teatr Bagatela z Krakowa. Każdy z siedmiu bohaterów spektaklu powstałego z inspiracji tragedią Shakespeare’a marzy o roli Romea.

Wychodząc od sytuacji przesłuchania grupa performerów zmierzy się z shakespeare’owskimi scenariuszami, wypróbowując ich emancypacyjny potencjał. Łącząc pracę badawczą, psychoterapię integracyjną przy keybordzie, kulturystkę i melorecytacje, aktorzy wyruszą na poszukiwania nieoczywistych i odrzuconych portretów słynnego teatralnego kochanka. Przedstawienie prezentowane było na XXII Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku, w 2018 r., w nurcie „Wkurzone na Szekspira”.

Reż. Klaudia Hartung-Wójciak
Czas: 60 min

Recenzje:

„Egzystencjalista w sweterku (Maciej Sajur), małomówny muzyk (Kamil Tuszyński), długowłosy wrażliwiec (Mateusz Górski), prosty mruk (Tomasz Wesołowski), mięśniak (Robert Nemś), szermierz w śnieżnobiałym stroju (Piotr Różański) i poważny aktor z niepoważnym krynolinowym kołnierzem pod szyją (Marcin Wojciechowski) próbowali zdobyć serca trzech nieśmiałych Julii (Małgorzata Biela, Weronika Łukaszewska, Sebastian Grygo). Czegóż nie było w tym błyskotliwym, trwającym niespełna godzinę scenicznym żarcie? Madrygał ‘Lamento della ninfa’ Claudio Monteverdiego, monologi wygłaszane w oryginale, z głową w pralce Frania, na kolanach do jednej z przedstawicielek płci pięknej na widowni, słynny fragment z baletu Siergieja Prokofiewa, surfrockowa gitara, etiuda z szarfą do gimnastyki, szermierczy popis, układy choreograficzne, akustyczna ballada i oczywiście tragiczna śmierć tytułowego bohatera. Spektakl Klaudii Hartung-Wójciak z krakowskiej Bagateli był przezabawną rozrywką w bardzo dobrym guście, przyrządzoną ze smakiem, całkowicie pozbawioną zadęcia. Wszelkie aktorskie szarże były zdecydowanie na miejscu. Wyobrażam sobie kogoś zarzucającego przedstawieniu brak odkrywczości czy posługiwanie się schematami. Tylko co z tego, jeśli udało się w imponujący sposób znaleźć takie proporcje, że spektakl ‘gra i buczy’, pozostawiając większość polskich kabaretów daleko w tyle?” Jan Karow, „Sprzeciw, test i humoreska”, e-teatr.pl, 16 sierpnia 2018

„…reżyserce spektaklu, Klaudii Hartung–Wójciak, udała się lekka, ale dosadna karykatura ckliwego kochanka, który nijak nie przystaje do „tu i teraz”.

„…interpretacji tekstów autora ‘Hamleta’ jest nieskończenie wiele, a w blaskach i cieniach osób dramatu można się przejrzeć na tysiąc sposobów. Odwołania do zrealizowanych filmowych adaptacji Szekspira i wyliczenia nazwisk występujących w nich gwiazd srebrnego ekranu pokazują presję ciążącą na aktorach, którzy chcieliby, aby to ich kreacje przeszły do historii.”

„Pomiędzy własnym tekstem aktorów a tekstem stradfordczyka pojawia się pęknięcie. Zdystansowanie się od angielskiego twórcy, które zdaje się leżeć u podstaw koncepcji Hartung–Wójciak, umożliwia wykorzystanie elementów scenograficznych w zaskakujący sposób – stają się one adresatami uczuć Montekiego. Julia zostaje umieszczona w roślinie doniczkowej, białej pralce Frani czy w instrumencie muzycznym. Zabieg ten zdaje się ironicznym komentarzem do archetypu wielkiej miłości, która miała połączyć Szekspirowskich kochanków, i parodią miłosnych uniesień jako takich. Romeo jest tutaj buntownikiem z wyboru i buntownikiem z Teksasu równocześnie.

Siedem wersji kochanka Julii odpowiada najbardziej typowym wyobrażeniom o ideale mężczyzny. Twórcy zwracają tutaj uwagę na niebezpieczeństwo wpisane w pożądanie wzorca – każdy Romeo jest przegięty i groteskowy, a jednocześnie odarty z indywidualnych cech. W tym kontekście ‘Szukając Romea’ staje się opowieścią o napięciu między tym, co idealne, a tym, co rzeczywiste.” Anna Olszak, „Buntownik z Teksasu”, gazeta MFS (?)

 „W spektaklu ‘Szukając Romea’ dramat Szekspira powraca w formie dalekiego echa. Znikają nie tylko bohaterowie i akcja – twórcom udaje się wymazać cały tragizm z losu idealnego kochanka, dzięki czemu realizacja zyskuje lekkość i dowcip.” Wiktoria Formella, „Romeo jako poszukiwany”

 

Komenatrze są wyłączone